Puzzle moich marzeń - warsztaty artelotowe

Marzenia warto mieć i dążyć do ich spełnienia, nawet jeśli, na pierwszy rzut oka, wydają się nierealne. 27 listopada w Domu Kultury w Falenicy odbyły się moje kolejne artelotowe warsztaty, na których dzieci odkrywały swoje marzenia.

Warsztaty zostały zorganizowane dla dzieci z klasy pierwszej szkoły podstawowej. Trwały około 2 godzin i wzięło w nich udział 19 dzieci. Zajęciom przyglądała się wychowawczyni klasy oraz kilka mam.

Celem warsztatów było zapoznanie się z terminem "marzenie", omówienie czym jest i określenie przez dzieci ich własnych marzeń. Celami ogólnorozwojowymi było rozwijanie wyobraźni i twórczego myślenia, stworzenie sytuacji pozwalającej na opowiedzenie o sobie innym oraz przełożenie myśli na konkretną formę plastyczną.

Zaczęliśmy, tradycyjnie od rozmowy, którą zapoczątkował przeczytany przeze mnie wiesz Juliana Tuwima p.t. "Dyzio Marzyciel" o następującej treści:

"Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:
"Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
Nie są z waniliowego kremu...
A te różowe -
Że to nie lody malinowe...
A te złociste, pierzaste -
Że to nie stosy ciastek...
I szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego...
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie, jak leżę,
Na tej murawie świeżej,
Wyciągnąłbym tylko rękę
I jadł... i jadł... i jadł..."



Po przeczytaniu wiersza rozmawialiśmy czym są marzenia, czy warto je mieć, czy zawsze się spełniają, kim jest marzyciel i czy marzenie jest tym samym co fantazjowanie lub pragnienie. Omówiliśmy także dwa, ważne w tym temacie, powiedzenia: "mięć głowę w chmurach" i "budować zamki na piasku".

Na początek, pozwoliłam dzieciom włożyć głowy w chmury (dosłownie - za pomocą dużych kłębów waty) do puszczonej w tle piosenki "Fantazja". Dzieciom tak spodobała się ta melodia, że zaczęły tańczyć i bawić się "chmurkami", co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło.

Kolejną częścią warsztatów były zabawy, poprzez które chciałam sięgnąć do wnętrza dzieci i skłonić ich do opowiedzenia o swoich najskrytszych marzeniach.

Ciekawym doświadczeniem było przeniesienie się do świata marzeń za pomocą wielkich, różowych okularów. Dzieci losowały niedokończone zdania, typu "gdybym złowił złotą rybkę to..." lub "gdybym miał lampę Alladyna to...", które miały dokończyć. Muszę przyznać, że dzieci wymyślały bardzo mądre marzenia i życzenia, nie tylko dla siebie.

Zwieńczeniem warsztatów były tytułowe puzzle. Każde z dzieci dostało po jednym puzzlu i miało za zadanie narysować kredkami swoje marzenie. Następnie połączyliśmy je wszystkie w jedną, wielką układankę, co było dodatkowym elementem zajęć - stworzenie wspólnoty, budującej coś wspólnymi siłami.

Warsztaty uważam za bardzo udane, cieszę się, że podobały się mamom i Pani wychowawczyni.

Poprzez możliwość zorganizowania tych zajęć i satysfakcję z ich prowadzenia oraz możliwość pokazania dzieciom, że warto mieć marzenia - spełniam również i swoje własne marzenia:)